W ostatni dzień tego roku odwiedziliśmy
Rzeszowskie Piwnice 
. Załapaliśmy się na zwiedzanie przy okazji otwartych dni. Jest też dużo wydarzeń towarzyszących otwarciu nowej ekspozycji i trasy, warto się wybrać!

Sama
#trasapodziemna jest ciekawa i zróżnicowana. Myśmy nie skorzystali ze wszystkich interaktywnych atrakcji, bo Marysię cieszyło po prostu łażenie po piwnicach i wąskich korytarzach

. Jest sporo schodów, czasem krętych i wąskich, co stanowiło dla nas dodatkową
atrakcję.

To, co się zmieniło w stosunku do poprzedniej ekspozycji, to użycie nowoczesnych technologii. Dzięki temu mamy efekty świetlne i dźwiękowe, co fajnie oddaje klimat dawnego Rzeszowa. Zabrakło mi jednak więcej rzeczywistych eksponatów, które można obejrzeć z każdej strony i wysłuchać historii, która za nimi stoi. Ale miłośnicy ekranów będą zachwyceni, bo zwiedzanie rozpoczyna się od projekcji legendy o żabie (myśmy nie oglądali), po drodze są różne
#gry, a na ekranach dużo informacji do odkrywania. Mi podobały się zwłaszcza
#zdjęcia starego Rzeszowa oraz różne
#ryciny i
#obrazy,
#filmiki odtwarzające dawne życie: tutaj oczywiście komputery się świetnie sprawdzają i pozwalają zajrzeć w życie, które już minęło...

Z rzeczy niewirtualnych jest bardzo fajna
#makieta obrazująca tzw.szlak wołowy i
#kasafiskalna z dawnych czasów w karczmie, którą można dotykać

. Dzieci mogą też zmielić sobie kawę w młynku ręcznym i zabrać do domu.

Wystawa jest interaktywna, co fajnie urozmaica
#zwiedzanie. Praktycznie wszystkiego można dotykać! Przy dzieciach, jak wiadomo, to bardzo ważne.

Bardzo lubię takie miejsca, które pozwalają odkrywać historię miasta, podejrzeć życie dawnych jego mieszkańców. Cieszę się, że rzeszowskie podziemia są znów otwarte! Czekamy na ofertę zwiedzania dla dzieci i zbieramy ekipę domowych przedszkolaków na wizytę w piwnicach

.

Każde zwiedzanie jest z przewodnikiem. Pełne trwa około 2 godziny, nam zeszło dzisiaj ok.godziny.