Zapraszamy na regularne spotkania dzieci i rodziców w edukacji domowej (bez limitu wieku). Umawiamy się na grupie na FB "domowe przedszkolaki Rzeszów i okolice".
Od zawsze fascynował mnie człowiek. To, jak działa, jak się zachowuje. Odkąd nauczyłam się czytać – a było to bardzo wcześnie, bo moja mama odkryła, że potrafię czytać, kiedy miałam 2,5 roku – pochłaniałam ogromne ilości książek. Pamiętam, że w szkolnej bibliotece przeczytałam wszystko dostosowane do mojego wieku, i potem stałam się stałą bywalczynią biblioteki miejskiej. Głównie czytałam powieści – obyczajowe, przygodowe – bo dzięki temu mogłam przeżywać przygody, uczyć się perspektywy drugiego człowieka, wejść w czyjeś życie i je poznać od środka. Mogłam się uczyć, jak reagować w różnych sytuacjach, i korzystać z tej wiedzy później w realnym życiu. Mogłam też zawierać prawdziwe przyjaźnie, marzyć o poznawaniu bratniej duszy i wieść bogate uczuciowo życie. Po równo z książkami, które pomagały mi zbliżać się do rozumienia człowieka, kochałam naturę. Dorastałam w małym miasteczku na Podkarpaciu i naturę miałam na wyciągnięcie ręki, a mówiąc ściślej – w zasięgu codziennego spaceru. Snu...
Korbania to jeden z moich ulubionych szczytów w Bieszczadach. Chodziliśmy tam w czasach, kiedy nie było jeszcze wieży widokowej, z której można podziwiać i jezioro solińskie, i wysokie Bieszczady, i kiedy jeszcze nie było tam wytyczonego szlaku z Łopienki. Raz nawet udało mi się odwiedzić szczyt nocą. Dotarliśmy przed zmierzchem i czekaliśmy na wieży, aż zapadnie zmrok, żeby oglądać gwiazdy. Cóż, akurat tej nocy księżyc wyjątkowo mocno świecił, i pokrzyżował nam plany. Pamiętam za to niesamowite uczucie, kiedy patrzyłam przed siebie, i widziałam... tylko ciemność. Światła cywilizacji widać było jedynie z okolic Polańczyka. Poza tym: bezkres czarnych lasów. Czasy się jednak zmieniły, i teraz wędrujemy po górach razem z córą. Na Korbani byliśmy razem już wielokrotnie. Znamy podejście od Łopienki, od Terki i od Bukowca. widok z wieży na wieży widokowej Na szczycie czeka wspomniana już wieża widokowa, nie lada gratka dla małych i dużych, ławeczki z zadaszeni...
Nie trzeba wyjeżdżać z miasta, żeby iść do lasu! Ja o tym miejscu dowiedziałam się dopiero, kiedy ogłoszono początek obostrzeń związanych z pandemią. Szukałam wtedy miejsc, w których można było ukryć się przed ludźmi. I okazało się, że tak blisko domu mamy rezerwat ! Od tego czasu często tam wpadamy zobaczyć, jakie nowe grzyby urosły, zrobić piknik wśród drzew, posłuchać śpiewu ptaków, wyregulować emocje i odpocząć. Z ulgą weszłam dzisiaj między drzewa po wczorajszych miejskich atrakcjach. Las działa naprawdę cuda, a łatwo o tym zapomnieć w codziennej krzątaninie... Możesz zaparkować samochód przy WSK i wejść do lasu od drogi asfaltowej (ul. Leśna). Komunikacja miejska: przystanek przy zaporze i spacer bulwarami. Po rezerwacie przejedziesz wózkiem, ale bądź przygotowana/y na przeszkody typu zwalone drzewa. W rezerwacie jest wyznaczona ścieżka przyrodniczo-edukacyjna. A po spacerze po lesie można poszaleć na placach zabaw u podnóża Lisiej Góry, nad Wisłokiem...